Legenda o Bruśniku
|
opracowana przez Seweryna Goszczyńskiego i zamieszczona w jego "Dzienniku podróży do Tatrów" |
|
"Na polach Bruśnika znajduje się pieczara znacznej długości. Służyła ona Arianom podczas ich prześladowania w Polsce do tajemnych schadzek. Wchód jej zawalony dziś kamieniami, ale przed laty w kilkunastu można było zwiedzać jej wnętrze. Ma ono być starannie urządzone sztuką ludzką; schody były wygodne i nienaruszone. Dziś mniemanie ludu złożyło w niej niezmierne skarby, których czarci strzegą. Na dowód, że tak jest, przywodzą powieść o kulawym ślusarzu z Bruśnika, który niedawno umarł. Dowiedział się on, nie wiadomo jakim sposobem, że czarci w pewne święta rozchodzą się na jutrznie i zostawiają pieczarę bez żadnej straży. Korzystając z tego , a pragnąc pieniędzy, udał się do pieczary w porze przyjaznej, znalazł w samej rzeczy, jak żądał, nabrał pieniędzy, ile mu się podobało i szczęśliwie wrócił do domu. Ta wyprawa zachęciła do drugiej i więcej. Zawsze mu się udawało. Raz chciwszy nad zwyczaj, zabawił się rabunkiem dłużej, aż wypadało, wtem czarci nadbiegają i łapią go na gorącym uczynku; nie dał się schwytać, to prawda, uśpieszył wymknąć się za drzwi, ale kiedy dla większego bezpieczeństwa chciał je zamknąć za sobą zatrzasł z takim pośpiechem, że mu piętę ucięły, od czego do śmierci już chromał". |